Michał Jaszczyński: Na przykład, jeśli chodzi o faktury zakupowe, widzimy u niektórych kontrahentów, że systemy i narzędzia ściągają faktury zakupowe tylko częściowo – na przykład 80%. Około 80% faktur trafia do systemu ERP, a 20% wciąż jest tylko w KSeF. Nie wiemy, dlaczego. Stąd ważne są procesy rekoncyliacji – porównywania na bieżąco tego, co jest w KSeF, z tym, co jest w systemie ERP. Oczywiście najczęściej są to kwestie technologiczne, o których już mówiliśmy.
Strona zakupowa, o której wspomniałeś, jest bardzo istotna, żeby biznes cały czas funkcjonował.
Wojciech Saciuk: Można tu dodać problemy techniczne po stronie samego KSeF. Zdarzają się przypadki, że sprzedawca widzi fakturę, ma nadany numer KSeF, ale do nabywcy ta faktura nie dotarła. I co w takiej sytuacji zrobić?
Można wskazać też na problem podwójnego obiegu dokumentów. Z jednej strony mamy fakturę w KSeF, a z drugiej dostaliśmy od kontrahenta fakturę poza KSeF. Jeżeli jesteśmy w stanie to połączyć i wszystko się zgadza – dobrze. Ale co, jeżeli faktura przesłana poza KSeF jest bez kodu QR? Co, jeśli pojawią się różnice, nawet na drobne kwoty?
To kolejne wyzwanie, również w obiegu załączników, nie tylko samych faktur – dodatkowych informacji do transakcji przekazywanych kontrahentowi.
Grzegorz, czy u Was też jest kwestia podwójnego obiegu i potrzeby porównania faktur, żeby chociażby uniknąć podwójnego księgowania?
Grzegorz Ziółkowski: Problem jest taki, że jeżeli masz to zaimplementowane na poziomie API w dużej firmie, która ma, powiedzmy, 10 tysięcy faktur miesięcznie, to nie jesteś w stanie ręcznie przejrzeć, czy wszystkie faktury, które są w KSeF, to wszystkie faktury wystawione na Twoją firmę. Nie masz prostego mechanizmu porównania źródeł danych. Albo przyjmujesz założenie, że polegasz tylko na tym, co jest w KSeF i wierzysz w swoje API – że API odpowiednio odczytało system – albo masz bardzo duży problem. Jakieś założenie trzeba przyjąć.
Wczesne przymiarki do KSeF, które robiliśmy na poziomie koncepcyjnym w okolicach 2021 roku, zakładały utrzymanie papierowego (a w praktyce PDF-owego) obiegu faktur, z jednoczesnym „szturchaniem” systemu w jedną i drugą stronę, czy są nadane numery KSeF.
To była jedna z koncepcji możliwych do wdrożenia, pod warunkiem, że będziemy w stanie uzgodnić, że faktura w KSeF jest rzeczywiście tą fakturą, którą dostaliśmy „na papierze”. Przy poziomie fraudów mogłoby to mieć duże znaczenie. Ta koncepcja została zweryfikowana negatywnie – miała zbyt wiele problemów.
Jesteśmy w sytuacji, w której polegamy na KSeF jako głównym źródle danych. Natomiast cały czas muszą działać kontrole biznesowe, które mieliśmy – żeby śmieszek internetowy, który chciałby coś kupić na kancelarię premiera, gdyby kupił coś na naszą firmę - żeby system to wyłapał oraz nie przepuścił dalej. Najlepiej, żeby nie dopuścił do płatności, ale co najmniej, żeby nie wpadło to w JPK ani w żadne rozliczenia.
Dotychczas firmy potrafiły sobie z tym radzić. Na poziomie kontroli biznesowej, jak ktoś przysłał w papierze fakturę z dziwnymi pozycjami, też to wyłapywaliśmy.
Nie widzę tu większego problemu poza pewnym zamieszaniem, które się pojawia.
Natomiast obecnie nie ma jeszcze dobrze działającej metody – podejrzewam, że Ministerstwo Finansów nad tym pracuje – żeby chociaż na poziomie sum kontrolnych i dziennej liczby faktur mieć pełną zgodność.
Chodzi o sytuację, w której wiemy, że w KSeF pojawiło się na przykład 100 faktur, a my zebraliśmy 98 i system mówi nam, że brakuje dwóch. Wtedy można to sprawdzić.
Na razie nie ma prostego mechanizmu. Wierzymy API, że ściągnęło faktury. Jeżeli nasz kontrahent wystawił fakturę, a nasze API mimo poprawnego działania jej nie ściągnęło, to nie wiemy, gdzie jest problem.
Michał Jaszczyński: Sama aplikacja podatnika KSeF jest tak zbudowana, że wchodząc przez nią i podglądając faktury, nie widzimy, czy dana faktura została pobrana, ściągnięta, nie ma numerów porządkowych wszystkich faktur. To też jest problematyczne i nie daje prostego, pełnego obrazu.
Grzegorz Ziółkowski: Mam ogólne wrażenie, że Ministerstwo Finansów od lat konstruuje przepisy z perspektywy małego albo średniego biznesu.
Z perspektywy biznesu, który ma 100 - 150 faktur miesięcznie i wystawia 40 - 50 faktur, jesteśmy w stanie ogarnąć wszystko na jednej kartce, prostym Excelem pomocniczym.
Natomiast gros przychodów z VAT i gros obrotu gospodarczego generują duże firmy. W tych firmach opcja „sprawdźcie, zweryfikujcie” przy 10 tysiącach faktur miesięcznie w ogóle nie wchodzi w grę.
A jeśli trafimy na telekom, który wystawia miliony faktur, to jakikolwiek błąd na wejściu do KSeF powoduje, że cała Polska ma problem.
Nasz system – nawet z punktu widzenia jego zaprojektowania – nie jest ustawiony tak, żeby obejmować te największe przypadki. Stąd wynika, że wymagają one dużych nakładów na wdrożenie, trwają dłużej, są „ciekawsze”, jak mówiłem na początku.
Duże firmy są wypuszczane jako forpoczta, zakładając, że case’y, które pojawią się u dużych firm, później nie wystąpią już przy mniejszych podmiotach albo będą już ogarnięte z punktu widzenia rozwiązań IT.
Jeśli przypomnicie sobie Państwo wdrożenie JPK-ów i sekwencyjność – w 2016 roku najpierw weszły największe podmioty. Nauczyły cały rynek doradców i cały rynek IT, jak to się robi. Gdy wchodzili mniejsi, z przesunięciem o półtora roku, można było kupić za 200 zł aplikację, która jednym przyciskiem generowała JPK i to działało. Wysiłek poniosły duże firmy.
Mam wrażenie, że teraz dzieje się dokładnie to samo, tylko przesunięcie dwumiesięczne jest jeszcze niepełne, bo każdy już musi być w KSeF, żeby chociaż odebrać faktury z dużego telekomu – i to od lutego.
Jeżeli ktoś przez dwa miesiące nie dostał faktury od swojego telekomu, to te faktury – lutowa i marcowa – już w KSeF są. Trzeba wejść na początku okresu i je ściągnąć. To, czy jesteśmy dużym, czy małym biznesem, nie ma znaczenia.
To przesunięcie powodowało bardzo dużo zamieszania i problemów.
Wojciech Saciuk: Dodam pod kątem technologii. W naszej dyskusji przewija się istota technologii i narzędzi, które wdrażamy.
W dużych organizacjach, gdzie jest bardzo duża liczba wystawianych faktur, komunikacja między zespołem IT a zespołem finansowo‑księgowym jest kluczowa.
Widzimy, że specjaliści IT są ekspertami od technologii i mogą stworzyć bardzo dobre rozwiązania, ale jeśli źródło danych i wkład merytoryczny do tych rozwiązań nie będzie prawidłowy, to mamy problem. Stąd komunikacja między różnymi zespołami w trakcie wdrożeń jest kluczowa.
Michał Jaszczyński: Specjaliści IT w dużych organizacjach to często osoby z zagranicy, które nie znają polskich realiów, nie mają wiedzy podatkowej i księgowej.
Nie zawsze wiedzą, czym jest faktura korygująca, bo za granicą funkcjonują credit notes, debit notes, a sama koncepcja faktury korygującej jest dla nich nowa. To jest wyzwanie: osoba bez zaplecza podatkowo‑księgowego ustawia system pod mapowanie i wystawianie faktur.
Wojciech Saciuk: Z perspektywy technicznej samego systemu, co wychodzi w praktyce w środowisku produkcyjnym, dochodzą limity nakładane przez KSeF – limity wywołań API czy limity rozmiaru pliku.
Ograniczenie do jednego megabajta na plik bez załącznika powoduje duże wyzwania, gdy mamy na przykład zbiorcze faktury korygujące z bardzo dużą liczbą korekt i przekraczamy rozmiar pliku. Albo gdy mamy limity API i wywołań odbioru faktur.
Teoretycznie istnieje możliwość zgłoszenia do Ministerstwa Finansów wniosku o zwiększenie indywidualnego limitu, choć praktyka odpowiedzi na takie zgłoszenia na razie nie jest szczególnie pozytywna.
Miejmy nadzieję, że nastąpi rozwiązanie tej sytuacji, również pod kątem samej technicznej możliwości wystawienia faktury.
Michał Jaszczyński: Temat korekty wielu faktur jest bardzo interesujący, bo schema dopuszcza wskazanie do 50 tysięcy faktur korygowanych na jednej fakturze korygującej. Z doświadczeń wiemy jednak, że z uwagi na limit rozmiaru pliku jednego megabajta jest to niemożliwe.
Trzeba się zastanowić, jak taką fakturę przygotować – czy ją podzielić np. na okresy w zależności od tego, czego dotyczy.
Mam jeszcze zapisany punkt: katalogowanie faktur zakupowych.
Poruszyliśmy temat faktur zakupowych, ale istotne jest odpowiednie przypisanie faktur do „koszyków”, rozdzielenie ich wewnątrz organizacji, szczególnie gdy brakuje jakiejś referencji – przy wydatkach pracowniczych imienia i nazwiska pracownika, numeru PO. To jest kłopot w organizacji, żeby taką fakturę odpowiednio zaalokować i puścić w obieg.