Globalny przemysł chemiczny wchodzi w 2026 rok w warunkach przedłużającego się spowolnienia, mierząc się z osłabionym popytem, nadwyżką mocy produkcyjnych i podwyższoną niepewnością rynkową. Dostępne prognozy rynkowe wskazują, że wzrost globalnej produkcji chemicznej nie przekroczy 2 proc., co przekłada się na utrzymującą się presję na decyzje inwestycyjne w sektorze. W ocenie ekspertów firmy doradczej Deloitte, przedstawionej w raporcie „2026 Chemical Industry Outlook”, utrzymanie konkurencyjności w takim otoczeniu będzie wymagało koncentracji na rentowności, odporności operacyjnej oraz przyspieszenia transformacji technologicznej, w tym wykorzystania sztucznej inteligencji.
Przejdź do strony zbiorczej
Na początku 2025 r. w przemyśle chemicznym dominowały oczekiwania stopniowego ożywienia gospodarczego, a prognozy zakładały wzrost globalnej produkcji na poziomie 3,5 proc. W praktyce warunki makroekonomiczne były mniej sprzyjające – zgodnie z analizami American Chemistry Council sektor wszedł w przedłużający się okres spowolnienia, a prognozy wzrostu zostały zrewidowane w dół do 1,9 proc. w 2025 r. i 2 proc. w 2026 r.
W tych warunkach coraz wyraźniej zarysowuje się pięć kluczowych kierunków, wokół których firmy chemiczne powinny dostosowywać swoje strategie: priorytetyzacja zysków i utrzymanie płynności gotówkowej, wzmacnianie odporności łańcuchów dostaw, selektywne podejście do rynków końcowych, intensyfikacja działań innowacyjnych oraz stopniowe skalowanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.
Globalny kryzys nadpodaży – szczególnie dotkliwy w chemii bazowej – w połączeniu z silną presją na marże coraz wyraźniej podkopuje konkurencyjność europejskich producentów chemikaliów, w tym spółek działających w Polsce. Wysokie koszty energii, surowców oraz rosnące obciążenia regulacyjne sprawiają, że europejskie zakłady mają ograniczone możliwości konkurowania cenowego z producentami z regionów o znacznie korzystniejszej strukturze kosztów, takich jak Bliski Wschód czy Azja. Na tle Europy Zachodniej Polska wciąż zachowuje jednak pewne przewagi – relatywnie niższe koszty pracy oraz bliskość rynków Europy Środkowo-Wschodniej częściowo amortyzują skutki spadku rentowności.
Polskie spółki chemiczne coraz częściej reagują na obecną sytuację poprzez działania restrukturyzacyjne. Obejmują one przegląd portfeli aktywów, ograniczanie ekspozycji na najmniej rentowne segmenty chemii masowej oraz przesuwanie inwestycji w kierunku produktów specjalistycznych i o wyższej wartości dodanej. Jednocześnie obserwujemy rosnącą dyscyplinę kapitałową, optymalizację mocy produkcyjnych oraz bardziej selektywne podejście do nowych projektów, co ma na celu wzmocnienie odporności biznesowej w długim okresie
– wskazuje Paweł Banasik, Partner w Deloitte Tax, Lider zespołu Industrials, Deloitte.
Choć presja dotyka producentów chemii na całym świecie, jej skala wyraźnie różni się w zależności od regionu. Europa znajduje się w szczególnie trudnej sytuacji ze względu na strukturalnie wyższe koszty energii, zwłaszcza gazu ziemnego. W połączeniu z nowymi mocami produkcyjnymi uruchamianymi w USA i na Bliskim Wschodzie osłabia to konkurencyjność europejskich zakładów.
Konsekwencją są niższe poziomy wykorzystania mocy produkcyjnych oraz coraz częstsze decyzje o restrukturyzacji, przeglądzie aktywów lub zamykaniu instalacji w chemii bazowej. Dodatkowym wyzwaniem są regulacje środowiskowe. Dyrektywa CSRD oraz mechanizm CBAM zwiększają zakres obowiązków raportowych i wpływają na opłacalność importu surowców oraz półproduktów o wysokim śladzie emisyjnym. Eksperci wskazują, że choć przepisy zostały złagodzone i częściowo odsunięte w czasie, nadal będą kształtować portfele i łańcuchy dostaw.
Wdrażanie mechanizmu CBAM, mimo że jego celem jest ochrona europejskich producentów, oznacza dla firm importujących produkty objęte regulacją – w tym dla części spółek chemicznych – istotny wzrost obowiązków administracyjnych. Przedsiębiorstwa muszą przeanalizować swoje łańcuchy dostaw, zidentyfikować materiały objęte CBAM, rozpocząć pozyskiwanie danych o emisyjności kupowanych towarów oraz dostosować procedury zakupowe, m.in. poprzez wprowadzenie odpowiednich klauzul umownych, procesów weryfikacji i archiwizacji danych.
CBAM wymaga od firm nie tylko zmian proceduralnych, ale także poniesienia dodatkowych kosztów – od budowy wewnętrznych struktur zarządzania i przypisania odpowiedzialności, przez wdrożenie narzędzi IT wspierających raportowanie, po uzyskanie statusu upoważnionego zgłaszającego CBAM, który w Polsce jest dostępny od 1 grudnia ubiegłego roku
– wskazuje Izabela Filipiak, starsza menedżerka, zespół ds. zrównoważonego rozwoju, Deloitte.
Jednocześnie dla części firm chemicznych CBAM może pełnić funkcję mechanizmu wzmacniającego konkurencyjność produkcji w UE. Wyższe wymogi proceduralne i koszty importu produktów chemicznych spoza Unii sprzyjają produkcji lokalnej i mogą wspierać popyt na rynku wewnętrznym, mimo niesprzyjającego otoczenia popytowego
W 2026 roku popyt na chemikalia ma pozostać na niskim poziomie z powodu potencjalnych spadków na kilku kluczowych rynkach końcowych, takich jak budownictwo, motoryzacja i dobra konsumpcyjne. Nowe możliwości wzrostu może jednak stworzyć rynek półprzewodników. Dzięki długoterminowym trendom technologicznym stanowi on trwałe źródło popytu, a według World Semiconductor Trade Statistics wartość globalnego rynku półprzewodników ma przekroczyć 760 mld USD w 2026 r. To czyni ten segment strategicznym dla branży chemicznej i skłania producentów do wielomilionowych inwestycji w czyste gazy, rozpuszczalniki oraz materiały specjalistyczne, także w Europie.
Sztuczna inteligencja wzmacnia ten trend, pełniąc jednocześnie podwójną rolę: z jednej strony napędza popyt na zaawansowane materiały stosowane w elektronice, z drugiej zmienia sposób funkcjonowania samych firm chemicznych, m.in. poprzez poprawę efektywności operacyjnej i przyspieszanie prac badawczo-rozwojowych. Już 51 proc. producentów w USA stosuje AI w codziennych operacjach, a 80 proc. uznaje ją za kluczową dla rozwoju do 2030 r. W krótkim okresie cyfryzacja pomaga ograniczać presję kosztową, natomiast w dłuższej perspektywie o konkurencyjności sektora zadecyduje zdolność do połączenia AI z transformacją energetyczną i rozwojem chemii specjalistycznej.
Polskie przedsiębiorstwa, w tym firmy chemiczne, wciąż znajdują się na stosunkowo wczesnym etapie wdrażania sztucznej inteligencji. Choć rośnie świadomość potencjału tej technologii, dane Eurostatu i PARP pokazują, że Polska pozostaje w tyle za wieloma krajami UE pod względem skali jej wykorzystania. W sektorze chemicznym AI jest dziś stosowana głównie do optymalizacji procesów operacyjnych, predykcyjnego utrzymania ruchu, monitoringu produkcji oraz kontroli jakości. Zainteresowanie bardziej zaawansowanymi zastosowaniami – takimi jak badania nad nowymi materiałami czy automatyzacja prac badawczo-rozwojowych – wyraźnie rośnie, jednak liczba praktycznych wdrożeń przynoszących realną wartość biznesową pozostaje ograniczona. To jedno z kluczowych wyzwań dla dalszej adopcji AI w branży
– podkreśla Mirosław Ryba, Partner Deloitte, Lider Sektora Produkcyjnego na Europę Środkowo-Wschodnią
Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.