Adam Kałążny: Mówiłeś, Paweł, o fundamentach, instalacjach. Jak już przy nich jesteśmy, to tak naturalnie pojawia się też temat urządzeń technicznych, które są na tych fundamentach zamontowane albo które są z tymi instalacjami jakoś funkcjonalnie powiązane. Jest to temat bardzo istotny potencjalnie kwotowo, bo te urządzenia techniczne mogą być dużo więcej warte niż fundament, na którym są zamontowane, co jest oczywiste.
Moje pytanie dotyczy tego, czy na gruncie tych nowych przepisów istnieją waszym zdaniem przesłanki, żeby zidentyfikować takie ryzyko opodatkowania właśnie tych urządzeń technicznych podatkiem od nieruchomości? Wiem, że ten temat był w procesie legislacyjnym obecny, podnoszony przez podatników jako takie potencjalne ryzyko, które dobrze by było na poziomie przepisów zlikwidować, no ale chyba ostatecznie te rozwiązania przyjęte w ustawie nie są pod tym względem idealne.
Paweł Banasik: Czy na szczęście to, co zostało wykreślone z pierwszej wersji przepisów, pojęcie całości techniczno-użytkowej, no nie obowiązuje, tak? Bo pewnie byłaby to jakby główna oś sporu dotycząca tego, czy urządzenia zlokalizowane na fundamentach, czy też posiadające części budowlane powinny również podlegać opodatkowaniu, bo lata temu, kiedy w przepisach było pojęcie całości techniczno-użytkowej, ono było bardzo szeroko wykorzystywane profiskalnie przez organy podatkowe i również sądy administracyjne jako taki argument za tym, żeby traktować jako całość, nie tylko część budowlaną, ale całe urządzenie techniczne. To, co udało się również zrobić, jeśli chodzi o te regulacje, to w trakcie dyskusji nad kształtem tych przepisów doprecyzowano również zakres tego, co należy traktować jako budowlę w zakresie sieci technicznych. Tam było chyba najwięcej takich wątpliwości w przypadku jakichś na przykład sieci energetycznych czy telekomunikacyjnych, wszelkiego rodzaju takich sieci technicznych, czy te takie urządzenia towarzyszące takim sieciom powinny być opodatkowane i tu wydaje się, że w jakimś zakresie to zostało doprecyzowane, natomiast patrząc na to, jak zachowują się organy podatkowe i o co też pytają podatników, wydaje się, że ten temat będzie wciąż żywy.
To znaczy, co ciekawe, to pojęcie całości techniczno-użytkowej jakoś tak bardzo utrwaliło się w głowach organów podatkowych czy też sądów administracyjnych, że ono jest wciąż żywe, mimo że nie obowiązuje, nie mamy takiej normatywnej regulacji. I na przykład sądy administracyjne jeszcze na bazie tego starego stanu prawnego, ale już w tym stanie prawnym, gdzie nie było całości techniczno-użytkowej, na przykład mówią, że transformatory, które są powiązane z siecią należy traktować jako element sieci i w związku z tym należy opodatkować podatkiem od nieruchomości. Więc spodziewam się, że w zakresie urządzeń technicznych, jako że są to najczęściej drogie elementy, wciąż będą występować spory i oczywiście jest sporo argumentów za tym, żeby nie opodatkowywać, no jak chociażby główny, kluczowy argument, czy zostało coś wytworzone w ramach procesu robót budowlanych, natomiast trzeba się przygotować na to, że tego typu spory będą się pojawiać.
Agata Warzel-Hofman: Tak, ja chciałabym właśnie rozwinąć ten wątek wzniesienia w wyniku robót budowlanych, bo to, co jest bardzo istotne, a czasami trochę przeoczane, bo w szczególności, jeżeli chodzi o definicję budowli, jest podane na końcu za tą całą litanią obiektów, które stanowią budowlę. Zarówno budynki, jak i budowle, które podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości, są to obiekty, które muszą być wzniesione w wyniku robót budowlanych. Mamy definicję, ustawodawca o nią zadbał i wskazał, że są to obiekty, które podlegały budowie, przebudowie, nadbudowie, rozbudowie, ale także montażowi, przy czym są to czynności, do których stosuje się przepisy prawa budowlanego.
No i w tym momencie taka trochę smutna wiadomość dla podatników, bo celem nowelizacji było odcięcie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych od ustawy Prawo budowlane. Ta definicja powoduje niejako, że podatnicy teraz zamiast patrzeć na definicję obiektu budowlanego, budynku i głównie budowli w ustawie Prawo budowlane, powinni się de facto doktoryzować z całej ustawy, bo to ta ustawa właśnie reguluje cały proces budowlany i właśnie te czynności, o których mowa w definicji podatkowej. Jak rozumieć to wzniesienie w wyniku robót budowlanych? No w przypadku budowy, przebudowy, no to to nawet tak potocznie każdemu brzmi, że no wzniesione, ale pojawia się też montaż. Montaż, który kojarzy się z rzeczami o lekkiej konstrukcji, nawet właściwie meblami kupowanymi w sklepie i montowanymi w domu. No to, co to jest montaż? W ustawie Prawo budowlane nie ma definicji montażu. Słowo „montaż” pojawia się w nim raptem cztery razy i to w kontekście jakichś czynności dodatkowych. Jest za to instalacja. Instalacja między innymi urządzeń technicznych, elementów sieci, może nawet transformatorów.
Myślę, że to, że jest właśnie taka rozbieżność między definicjami podatkowymi oraz zawartością Prawa budowlanego nie pomoże w sporach dotyczących instalacji wewnątrzbudynkowych, sieci, transformatorów, ponieważ każdy będzie to próbował dorozumieć na swój sposób, czyli znowu, tak jak wspominałam wcześniej, ruszy przeciąganie liny pomiędzy podatnikami a organami podatkowymi. Dla nas rozumienie tego przepisu powinno polegać na sprawdzeniu, czy do wzniesienia danego obiektu potrzebne było na przykład uzyskanie pozwolenia na budowę lub zgłoszenie tej budowy, ale trzeba mieć też na uwadze istnienie takiego dosyć obszernego katalogu obiektów, które w ustawie Prawo budowlane są niejako zwolnione, po prostu nie ma tam użytego słowa „zwolnienie”, jest użyte „nie wymaga się” czy „nie jest potrzebne” uzyskanie pozwolenia czy zgłoszenie na posadowienie danego obiektu i jest tam wiele obiektów, które są wymienione w katalogu. Taki przykład to są ogrodzenia poniżej pewnej wysokości, więc właśnie chociażby z tego powodu warto zwracać uwagę na ten katalog obiektów, bo jeżeli byśmy przyjęli takie bardzo koszerne rozumienie, że tylko pozwolenie i zgłoszenie, to musielibyśmy chodzić z miarką i na przykład w przypadku ogrodzeń sprawdzać, czy mają powyżej 1,8 m czy poniżej 1,8 m. Myślę, że nie o to chodziło ustawodawcy, kiedy przygotowywał nowelizację.
Paweł Banasik: Ja jeszcze tylko jedną rzecz dodam, takim koniem trojańskim tych nowych przepisów, jakby kontynuacja tematu z tych przepisów, które już nie obowiązują, jest jeszcze definicja urządzenia budowlanego, bo to właśnie, to definicja urządzenia budowlanego może być tutaj wykorzystywana jako taki argument za tym, żeby te urządzenia techniczne traktować jako część budowli, bo to urządzenie budowlane, to te urządzenia techniczne, które są bezpośrednio związane z obiektem i zapewniają możliwość użytkowania tego obiektu, a wiemy, jak wyglądały spory dotyczące właśnie urządzeń budowlanych, temat dystrybutorów chociażby paliw, gdzie ten wątek był podnoszony, czy szereg innych sporów, które właśnie opierały się na powoływaniu na pojęcie urządzenia budowlanego.
Adam Kałążny: Zgadzam się, Paweł, z Tobą, że to urządzenie budowlane można nazwać taką furtką, pozostawioną w przepisach, luką de facto, która sprawia, że ta definicja jest ciągle mało precyzyjna. Jeżeli mowa o tym, że opodatkowaną budowlą mogą być również inne urządzenia techniczne, a takie sformułowanie znajdujemy w definicji urządzenia budowlanego, no to trudno tu mówić o tym, że te przepisy zostały zgodnie z celem doprecyzowane jednoznacznie.
Ale nawiązując do tego, co, Agata, mówiłaś, o tych obiektach właśnie często wewnątrzbudynkowych, co do których mamy wątpliwości, czy ta ich instalacja w miejscu przeznaczenia to jest ten montaż z Prawa budowlanego, czy nie jest to ten montaż, to myślę, że w tym kontekście ciekawy jest temat zbiorników, bo w zakładach przemysłowych znajdują się często dziesiątki, czy wręcz setki różnego rodzaju zbiorników takich technologicznych, które biorą udział w procesie produkcji na różnych jego etapach. No i nie są to takie oczywiste budowle, one raczej nie powstają w wyniku jakichś ciężkich prac budowlanych, tylko są faktycznie gotowe, przywożone na miejsce, gdzieś ustawiane w hali czy na zewnątrz. Na gruncie starych przepisów było tu dużo sporów i argumentem, który zdaniem organów podatkowych przemawiał za ich opodatkowaniem jako budowli, niezależnie od tego, czy one były, czy wzniesione w miejscu przeznaczenia, czy nie, było to, że w definicji budowli po prostu był wskazany zbiornik. Więc skoro zbiornik był w definicji budowli w Prawie budowlanym, był to całkiem mocny argument za tym, żeby uznać, że każdy zbiornik to budowla. W nowej definicji budowli nie znajdziecie Państwo słowa „zbiornik”.
Można więc powiedzieć, że jest dużo lepiej dla podatników, ale chciałem się właśnie zapytać, czy ten problem z opodatkowaniem zbiorników na gruncie nowych przepisów zniknął.
Agata Warzel-Hofman: Nie, zbiorniki zniknęły z definicji, ale pojawiła się definicja czegoś, co ja w skrócie określam jako tzw. obiekty pojemnościowe, ponieważ są to obiekty, które są lub mogą służyć przechowywaniu materiałów w różnych postaciach, których cechą podstawową, charakteryzującą ich funkcjonowanie, jest pojemność. Pojęcie bardzo długie.
No i teraz, co ono może oznaczać? No właśnie w pierwszej kolejności wydaje się, że ktoś próbował opisać zbiornik. Tylko jaki zbiornik? W definicji mamy mowę o przechowywaniu. A tak jak wspomniałeś, w zakładach produkcyjnych zbiorników może być nawet właśnie kilkaset i mogą służyć różnym funkcjom.
Nie wszystkie zbiorniki służą przechowywaniu. Jest bardzo wiele zbiorników, których cechą, nawet tą kluczową, nie jest to, żeby one były pojemne, bo w nich cały czas przebiega proces. Materiały, obiekty czy substancje, które się w nich znajdują, cały czas przez nie przepływają, krążą, w nich zmieniają swoje cechy.
Są to obiekty, które podgrzewają, które ciśnieniem wpływają na swoją zawartość, zawierają różne mieszadła i tym podobne rzeczy. I nawet kiedy my z naszymi klientami rozmawiamy o tych obiektach, to często są one rozdzielane jako właśnie taka funkcja np. produkcyjna, funkcja procesowa.
No i z perspektywy tej definicji, o której wspomniałam, to nie pasuje nam to do czegoś, co jest określone jako przechowywanie materiałów. Tak na logikę. Jednak organy podatkowe, przyzwyczajone niejako do tego, że w przeszłości opodatkowaniu podlegały zbiorniki, ale też silosy, bo silos w uproszczeniu dla organu podatkowego jest obiektem tożsamym ze zbiornikiem, próbują dowodzić, że skoro w definicji są lub mogą być przechowywane, no to idziemy już wręcz w takie abstrakcyjne myślenie, że: okej, dobra, w tej chwili może w tym coś mieszacie, może tam się coś przetwarza, ale w sumie, jeżeli produkcja stanęłaby w tej chwili, no to by to było przechowywane.
Ewentualnie rozszerzają to pojęcie, twierdząc, że to po prostu chodziło o zbiorniki, trochę jakby dodając zamiaru ustawodawcy, tak jakby wiedzieli lepiej, co ustawodawca miał na myśli. Trochę nie zwracają uwagi na to, że obiekty o takim charakterze procesowym są wymienione w ustawie w elementach definicji stacji uzdatniania wody i oczyszczalni ścieków.
Więc wręcz, patrząc na to jakby kompleksowo, na cały załącznik numer 4, można by było zauważyć, że zamiarem ustawodawcy było rozdzielenie funkcji procesowych poprzez wyłączenie osadników, jakichś reaktorów, które wchodzą w skład oczyszczalni ścieków, stacji uzdatniania wody, jako obiektów niejako wyjątkowych, procesowych, oczywiście pojemnych, które stanowią budowlę, jak i obiektów osobno, które służą temu przechowywaniu.
To, co jest istotne i co jest taką też pewną rewolucją, jeśli chodzi o tę nowelizację, jest – w przypadku tych obiektów pojemnościowych – stworzenie takiego wyjątku od zasady pierwszeństwa opodatkowania obiektu jako budynku.
Bo w poprzednim stanie prawnym pierwszeństwo miało sprawdzenie, czy dany obiekt budowlany posiada wszystkie konstytutywne cechy budynku i dopiero jeżeli ich nie posiadał, to powinno się przechodzić do poszukiwania go w definicji budowli.
W nowelizacji ustawodawca uznał, również bazując na tym, że w starym stanie prawnym właśnie ta zasada wywołała bardzo wiele sporów – właśnie o bardzo wartościowe sprawy dotyczące wielkogabarytowych silosów i kwalifikacji ich, czy to jako budynków, czy jako budowli – że właśnie, żeby trochę uniemożliwić ten wytrych, który próbowało wielu podatników zastosować, stwierdzono, że: okej, sprawdzamy, czy dany obiekt wzniesiony w wyniku robót budowlanych ma cechy budynku, ale jeżeli jest to obiekt, w którym są lub mogą być przechowywane różne materiały i charakterystycznie pojemny, to odchodzimy od definicji budynku i idziemy w kierunku budowli.
Paweł Banasik: My dlatego na etapie, kiedy ta regulacja została zaproponowana, mówiliśmy potocznie „lex silos”, bo właśnie powodem, dlaczego ta regulacja – zarówno definicja budynku, jak i później dodany też ten element do załącznika, czyli to wyłączenie z budynku obiektu, który może mieć cechy konstytutywne budynku, czyli fundamentalne elementy: przegrody budowlane, trwały związek i dach – ale jeżeli może służyć gromadzeniu właśnie materiałów sypkich, w stanie gazowym czy cieczy, i tym głównym parametrem jest pojemność, no to nie jest tym budynkiem.
No i to jest kopia w zasadzie tego, co wynikało z uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego, uchwały dotyczącej właśnie opodatkowania silosów. No i żeby uniknąć, jak rozumiemy, wątpliwości, bo – jak rozumiem – tutaj bardzo zależało ustawodawcy, żeby właśnie silosy, te silosy, które są często bardzo dużo warte, były opodatkowane od wartości, czyli żeby były budowlami, no to tak została skonstruowana regulacja.
Ale, i to jest właśnie takie małe, ale znaczące „ale”, pojawiają się pewne wątpliwości, dotyczące właśnie tego, bo można sobie zadać pytanie: a co w związku z tym z ewidentnymi budynkami, których faktycznie cechą taką podstawową jest kubatura, na przykład magazyny wysokiego składowania, w których właśnie składowane są różnego rodzaju materiały?
No bo to nie są zbiorniki, tak, ale nie mamy mowy w nowych przepisach o zbiornikach. Więc istnieje pewne potencjalne ryzyko uznania takiego ewidentnego budynku, którego cechą konstytutywną jest kubatura, czyli pojemność, i który służy albo może służyć do przechowywania jakichś materiałów, za budowlę.